• Wpisów:22
  • Średnio co: 87 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 18:27
  • Licznik odwiedzin:2 009 / 2004 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Obudzilem sie mój wieczny sen został przerwanym. Aobudzi
A mnie muzyka który wydobywają sie z fortepianu? Przebudzalem sie otarlem oczy i zacząłem słuchać i patrzeć jak graszv. Nigdy wcześniej nie słyszałem takiego urojenia dla moich uszu. Słuchałem juze tego z 10 min i nadal niemialem dość . Byłaś tak samo piękna co dźwięki które wydobywają sie z klawiszy na których grałs. To było moje jedyne tutaj zajęcie . Próbowałem wstać lecz nie mogłem ale po kilku próbach wstalem cały obolaly nie wiedziałem ze to bedzie aż tak bolało i powiedziałem do ciebie :
- Dzwkuje ze mi pomoglas , pięknie grasz na for.... - i nagle z bólu upadłem i krzyknolem głośno
-Aaaaaaa !!!
 

 
-Nie przepraszaj ty nie masz za co . Ja za to tak za twoje cierpienia i niedogodności za mnie . Niechce juz nikogo krzuwdzic bo poznałem cienie to wszystko dzięki tobie , dziękuje - w tej chwili wogole ciebie nie widziałem bo z moich oczu płynął strumień łez
- To pewnie twój Były . Tak znajduje - powiedziałem z lekkim uśmiechem na twarzy życzę wam szczescis - w tej chwili wziąłem nóż i zadel sobie cios w brzuch i mówiąc do ciebie :
-Żegnaj Kocham ... - i w tej chwili zemdlalem
 

 
Nie spodziewałem sie tego , zamordowalo mnie stałem jak wmurowny poprostu odjęło mi mowę . Nie wiedziałem co mam zrobić poraz pierwszy znalazłem sie w takiej sytuacji . Poraz pierwszy moje oczy otworzyły sie a moje serce zaczęło bić dla kogoś . Zacząłem płakać patrząc Na ciebie i mówiąc do siebie :
-Co ja zrobiłem ?
Chciałem Cie przytulić i powiedzieć Ja ciebie tez
Ale ktos nagle zapukał do drzwi nie wiedziałem kto to wziąłem ciebie na rece i polozylem na Materac a następnie przykrylem kocem tak zeby ten ktos ciebie nie zauważył . Podssedlem do drzwi uchilelem je lekko i ujarzalwm mężczyznę , nie przydluzaajc skoczylem na nie go i zaczlismy sie bić . Wyrzucilem go na dwór , raz on mnie oglądał pięściami raz ja jego leczw pewnej chwili znaliśmy sie pod Piła mechaniczna a jedyna pomoc była pokładana w tobie . Z tej sytuacji mogłem tylko ja albo on wyjść cało . Ty stałas w drzwiach a ja wyciagnalem w stronę ciebie moja rękę , gdy nagle ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Minął już dzień lub dwa , a ty przestałam krzyczeć nie wiedziałem co sie dzieje po drugiej stronie drzwi . Nie przecież nie mogłem pozwolić jej znowu uciec musi cierpieć za to co mi zrobiła . Ale nie wytrzymałem to dawne uczucie znowu zaczęło wygrywać z moja złością . Otworzyłem drzwi i zobaczyłem ciebie na kolanach a twoje oczy były czarne , nie mogłem juz na to patrzeć . Znowu tobie uleglem wziąłem Cie na rece i przenialsem na ten stary Materac . Przykrylrm Cie zeby nie było ci zimno zamknalem jedyne wyjście na klucz . Zoferowalem ci znowu pomoc poraz ostatni . Nie mogłem ci juz tak jak wcześniej . Klucz od drzwi schowalem tak zebys go nie znalazła .
 

 
Siedziałem a z moich oczu laly sie strumienie łez . Ale przecież nie mogłem pokazać sw slabosci ktora byłaś ty . Błagałas mnie żebym ciebie zabił ale ja wolałem patrzeć ja cierpisz jak bardzo ciebie to boli . Teraz sprawiało mi to radość nadal czułem ból który przenikal moje serce , nienawiść do ciebie i wlasnie stało sie to czego najbardziej sie obawialem , to czego nigdy bym wcześniej nie przewidzial zakochalaem sie . Kochalem cie jednocześnie ciebie nienawidzac . Nie wiedziałem co zrobić . chciałem zebys mi w tym pomogła ale chcec krzywdzenja Cie była większa
 

 
Schowalem sie a gdy podeszlas do kominka . Zamknalem drzwi i zacząłem sie śmiać krążące po pokoju , mówiąc i sie śmiejąc :
- Obiecujesz , tak ? Ha Ha Ha ! Zranilas mnie , a teraz pożałujesz
Zacząłem ciebie odkładać pięściami wziąłem nóż i zacząłem ciąć twoje rece twoje nogi twój brzuch wszystko . Twoje bałagani na nic sie nie zdadzą , nikt nie usłyszy twoich Wolan .Po tym wszystkim nieprzytomny zaciagnalem Cie do zupełnie nowego dla ciebie pokoju . tam gdzie trzymalem swoje ofiary . Odeszlem i zacząłem pilnowac jedy ego wyjścia z tego pokoju .
 

 
Cos nie dało mi spać a raczej brak czegoś . Obudzilem sie moje powieki sie otworzyło a ciebie nie bylo . Rozejrzalem sie po pokoju a ciebie nie było . I w pewnym momencie na moja twarz wrócił chory uśmiech . W moim sercu zawitala na nowo nie nawisc i zemsta a ono samo pękło poraz pierwszy poczułem taki ból . Chciałem zabić . Chciałem czyjejś cierpienia chciałem i pragnalem zemsty . W gluchej ciszy słuchać było tylko mój głos i moje pekajce serce . Mówiłem :
Tylko niech ona wróci a pokaże jej gdzie jest jej miejsce . Juz nigdy sie na to nie nabiore
 

 
Ostatni raz ja posunalem , mógłbym to robić do rana . Poczym wziąłem ciebie na ręce rzucilem cię na łóżko i zacząłem pięścic językiem twój każdy zakamarków ciała . Obmacywalem tw ciało a ty odwzajemnialas się ty m samym . To była najwieksza przygoda mojego życia przy niej zapomniałem o Wszystki co się wcześniej stało . Mój gniew malał a ja stawiałem inny . Próbowałem z tym walczyć ale nie udawało się . To było silniejsze odemnie
 

 
Obudzilo mnie dziwne ciepło , powoli otworzyłem oczy i momentalnie złapalem ciebie za twoja długą szyje . Spojrzałem na ciebie i nagel moja ręka puściła twoja szyje . Pierwsza raz mi się to zdarzyło , tokiem ciebie moim ciałem i powiedziałem słowo ltoreoo wcześniej się bałem którego nigdy nikomu nie powiedziałem
- Przepraszam
Po czym przez dłuższy czas otylalem twoje zimne ciało .
W pewnym momencie poczułem miłe uczucie Zupełnie nowe . Moja ręka zjeżdżają ciraz niżej po twoich plecach , coraz niżej , coraz niżej aż wkoncu zatrzymała się na twoich posladkach . Scisnolem je tak mocno jak tylko potrafiłem . Podnioslem cię i zucielm na stół . Zaczyalsm rozruwac ci ubrania najpierw górna część a potem zabralem się za dolna . W końcu siedziała nago sam zacząłem się rozbierać , i zacząłem uprawiać z tobą sex . Byłem ostry i wladczy podniecnicalem się za każdym kolejnym posunięciem ...
 

 
Po długim śnie , obudzilem sie lekko przecirajac oczy . Już zapomniałem co wczoraj sie wydarzyło lecz ten widok ktory zaraz moje podkrazone jak zwykle oczy zobaczą , przypomni mi wszystko i zszokuje mnie do reszty . A więc wstalem przeciągnąć moge długie ciało , gdy nagle ujarzalem nie zwykły widok . Terwz wszystko mi sie przypomniało , wziąłem ja szybko na ręce i delikatnie położłem na ziemi . Następnie Usiadłem w swoim końcówki i czekałem aż ty sie obudzisz aż tylko otworzyła oczy . I bede mógł w je spojrzeć nie chciałem ci ni mówić o tw nocnym lewitowalniu .
 

 
Patrzyłem jej w oczy a ona mnie pocałowała , nie wiedziałem co zrobić , to mnie zupełnie zakończyło od stóp aż do głowy , moje zwykle zimne waragi zapłonęły. To nie znane przyjemne uczucie , które dotarło do każdego zakamarka mojego ciałą. Ty było coś nie zwykłego , coś co zmienoło moje życie choć jeszcze tego nie wiedziałem. Poczekałem aż zaśniesz i oddaliłem sie do mojego ciemnego koncika. Tam czekała na mnie zimna drewniana podłoga. Położyłem sie ale moje serce nie dawało moim powiekom się zamknąć. Moje oczy były wpatrzone w twoje czarne skrzydła , w twoje rany , które sam zrobiłem . W tedy mój uśmiech , coś stało się z moją twarzą mój psychpatyczny uśmiech zniknąl a na jego miejsce przyszedł nowy zupełnie inny od tamtego . To był śmiech ze szczęścia . Kompletnie nie wiedziałem co się ze mną stało patrzyłem na cibie mówiąc do siebie :
- ty odmieniłas moje życie , ty . Ty jesteś wyjatkowa ... - To były moje ostatnie słowa ponieważ moje powieki sie zamknęły a ja zasnąsnołem w głęboki sen...
 

 
Prosiłaś a ja nie chviałem do ciebie podchodzic , nawet najmniejszego zamiaru. Płakałas ale to nie robiło na mnie za dużego wrażenia . Nie mogłem ci zaufać ... Ale jednak jakieś uczucie było silniejsze , podszedlrm do ciebie , zająłem łańcuch z nogi , rozwiązałem ciebie i wiąłem na ręce . W kącie leżały stare szmaty , położłem je na podłodze i ułożyłrm twoje ledwo żywe ciało . Krew lala się strumieniami z twoich ran . Urwałem kawałek materiału i owinąłem tobie rany i przykryłem Cie . Przy tym mówiłem sam do siebie :
-Co ty robisz ? - nie wiedziałem co sie ze mną dzieje ...
 

 
Byłem zmęczony ale nie mogłem zasnąć coś nie dawało mi spokoju . Nigdy jeszcze przed niczego takiego nie czułem . Moje wielkie oczy były w twoja stronę , z godziny na godzinę z minuty na minutę , cos nie dawało mi spokoju . Przez to rósł we mnie gniew , nie wierzyłem jej w te słowa . Więc tej nocy nie zmruzylem oka . Patrzyłem jak jej krew spływa po ciele , kropla za kropla . Była zupełna cisza , a zaklucaly już tylko uderzające o drewniana podłogę krople krwi .
 

 
Momentalnie zaprzestałem ciąć twoje ciało. Poraz pierwszy wpatrzyłem się tobie w oczy. I nagle poczułem jakieś dziwne uczucie , coś dotknęło mój polik i przejechało w zdłuż mojego nosa.To coś , to była łza poraz pierwszy uroniłem ją w moim życiu. Uciekłem w ciomność nie chciałem pokazywać tej słabości. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje , zacząłem patrzeć na nią. Na jej łzy , poczym wstałem podszedłem do niej. I spytałem teraz już nie z gniewem :
- Będziesz mi posłuszna , nie uciekniesz ?? Bo jeżeli tak to wiesz co cię czeka .
Zbliżał się wieczór byłem zmęczony , ty chyba też. Wziąłem stary łańcuch po mojej dawnej ofierze , włascicielu tej małej chatki.Przykułem jej noge do mojej . Czekając na jej odpowiedź.
 

 
-Myślałem że nie jesteś taka głupia, przynajmniej na taką nie wyglądałaś. Myślisz , że tego nie zrobię ?! To się mylisz , zrobię to z miłą chęcią.-Otarłem twoją ślinę z twarzy i zacząłem okładać ciebie pięściami.
- Krzyk , i tak tu nic nie pomorze i tak nikt ci nie pomoże - mówiłem do ciebie , bijąc dalej .
Pobiłem ciebie do nie przytomności. Znowu zaciągnąłem ciebie do mojego pokoju przywiazalem ciebie do dwóch przeciwnych rur i zacząłem ciąć tw ciało .Sprawiało mi to przyjemność , śmiałem sie w niebogłosy . Nie mogłem przestać...
 

 
- Ha Ha Ha Ha , ty nadal nic nie rozumiesz . - Podnioslem się i wyrwałem ci sztylet z ręki . Po czym powiedzilem:
- Z tąd nie ma drogi ucieczki , jezeli tu weszłas to albo wyjedziesz ze mną , albo nie wychodzisz wcale twój wybór .
Ale jezeli jesteś taka uparta możemy skrócić trochę twój żywot .
Zlapalem Cie i rzucilem o ścianę , po czym uderzylem ciebie mocno wgłowe żeby mieć trochę czasu na wyprowadzenie ostatecznego ciosu . Lecz jej gniew był porównywalny do mojego , i wtedy ... Krzyknąłem ,
-Wreszcie znalazłem , masz taki gniew jak ja , taka nienawiść do wszystkiego .
Podnioslem się z ziemi , wbiłem sztylet w deskę od podłogi tak zeby nikt go z nas nie wyciągnął . Złapałem ciebie za twoja długa szyje i przycisnąłem do ściany , pytając:
- Kim jesteś , dlaczego tu przyszłaś , dlaczego ?! - byłem cały wypełniony gniewem ...
 

 
- Jesteś odważna a zarazem głupia .- Powiedziałem to jak zwykle z uśmiechem na twarzy i odszedłem. Widziałem , że spuściłaś głowę , lecz to nie wywołało na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia , pomyślałem kolejna ozdoba do mojej kolekcji. Usiadłem w moim ciemnym koncie z widokiem na nią , i zacząłem ostrzyć mój sztylet. Nakręcałem się powoli jak zwykle mówiąc sam do siebie
- To żadna strata , przecież to dla ciebie tylko kolejna ofiara . Podejdź do niej i zabij ją wyrwij jej serce , odetnij jej skrzydła.
Lecz nie mogłem tego zrobić , coś mnie przed tym powstrzymywało. Coś było w jej oczach tak jak by , chęć zemsty , gniew chęć do popelnienia morderstwa . To to ją różniło od wszystkich innych ofiar . Znowu zacząłem mówić do siebie:
- Przecież fajnie by było zabijać we dwoje... Co ja mówie , ty nie nawidzisz nikogo !!!- to jeszcze bardziej pobudziło mój gniew .
Nastał poranek czekałem żeby ona się obudziła...
 

 
Po jej uderzeniu wstałem , podzszedlem doniej i zacząłem się śmiać jej w twarz . Po czym rozdarłem jej górną część ubrania i moim sztuletem wyryłem jej w skórze dużą literę " O " , postanowiłem ze tak będę sie podpisywał na ofiarach, po czym cały czas siè śmiejąc , krzyczalem
- Teraz należysz do mnie , tylko do mnie . Beziesz robiła co ci każe. !!! - Wziąłem krzesło i ustawiłem na wprost niej . Podnioslem jej głowe , nożem , który ze sobą miała , pytając się
- Dlaczego tu przyszłaś ?
 

 
Ona upadła stonąłem nad nią, była na pół przytomna. Postanowilem ,że nie zabije jej jak reszty . Stałem nad nią śmiejąc się i myśląc jak ją zabić ...
- Już wiem! - krzyknąłem.
Po czym poszedłem do stołu tam leżał mój sztylet , podniosłem go i znowu podszedłem do niej. Chcialem popatrzeć jak cierpi jak się wykrwawia ale chęć zabójstwa byłą odemnie silniejsza. Przyląożyłem sztylet do jej klatki piersiowej , chcialem jej wyrwac serce . Już zamierzałem sie do tego , aż nagle ... Aż nagle spojrzalem jej prosto w oczy , widziałem w nich tę samą nienawiśc albo chcociaż jej namiastke.Nie wiem w tatej chwili coś we mnie pękło. Ogluszyłem ją mocnym uderzeniem w głowe po czym , zaciągnąłem ją do mojego pokoju . Urwałem kawałek materjału z jej ubran i obwiazalem jej rane . Przywiązałem ją do słupa i zacząłem czekać az sie wybudzi . A w trakcie czekania , zaciekawiłi mnie jej szkrzydła pomyślałem że fajnie by wyglądały w mojej kolekcji. Wziąłem sztylet i zacząłem je pomalu nacinać . W tym momencie ona się przebudziła ...
 

 
Przypatrzyłem jej się i bardziej to byla dziewwczyna . Szła w strone mojego pokoju , wiedzilem że ludzie wiedzą , że tu mieszkam. Więc zdziwiła mnie jej odwaga , gdy ona poszła w strone mojego pokoju ja zamknąłem po cichu drzwi . Przyszykowałem sobie już nóż , trzymałem go w dłoni i nagle... A jednak przestraszyła się podbiegła do drzwi i chciała uciec nie wiedziała że jest w pułapce , że czeka ją pewna śmierć. Skradałem się po cichu lecz nie mogłem wytrzymać i ujawniajac swoje oblicze , zaśmiałem się. Coś znajomego zobaczyłem w jej oczach , coś... Ale nie mogłem już dłużej mysleć . Wyprowadziłem cios...
  • awatar ♥ eMka ♥: Zapraszam do mnie mega wyprzedasz na prawdę tanio może akurat wpadnie Ci coś w oko :) . P.S ; ŚWIETNY BLOG ! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Znajdowałem się w małym drewnianym w ciemnym lesie . Żadne zwierzęta tu nie chodziły , żadne ptaki nie śpiewały . To znaczy śpiewały dopóki mnie tu ńie było . Wszystkim pokoleń poucinalem głowy . A nimi ozdobilem sobie ściany . Każdą krople krwi wysłałem , to dawało mi siłe , a po każdym zabitym zwierzęciu śmieje sie , nie jest to zwykły śmiech to śmiech psychopaty , który chce wszystkich pozabijac . Ostatnim widokiem jakiś moje ofiary widza i słyszą jest mój szeroki uśmiech i psychiczny śmiech . Przebywam w tej chatce juz od zawsze tu jest mój dom tu sam nauczyłem sie mordowac z zimna krwią . Po pierwszym moim zabójstwie , wtedy zabilem małego chłopca , został mi uśmiech na twarzy ciagle sie śmieje i nie moge przestać . Siedzę w moim "domku" w ciemnym koncie i obmyslam jak zabić moje kolejne ofiary . Pewnego dnia ktos wszedł do mojej Chatki . I nagle rozblysmelo światło ze świec szybko schowalem sie w ciemność . Ujrzalem dziwnego stworzą ze skrzydłami podobnego do człowieka ale ze skrzydłami . Szykowlem sie do ataku ...
 

 
Chciałbym być przy tobie zawsze , zawsze mieć ciebie nie dalej niż na wyciągnięcie dłoni.Ciągle o tobie nie moge przestać myśleć , ciągle jesteś w mojej głowie. Jestem od ciebie uzależniony. Uzależniony od twojej obecności od twojego dotyku od wszytkiego co jest związane z tobą. Gdy ciebie widze moje oczy patrzątylko na ciebie , moje ręce są wyciągnięte w twoim kierunku , a moje nogi same idą w twoim kierunku , moja dusza jest w niebo wzięta a moje serce wali jak oszalałe. Kocham Cie <3